poniedziałek, 30 czerwca 2008

Wspomnienie z wakacji. Za wielką wodą.

Wielu z Was byłoby zdziwionych zwiedzając ze mną małe miasteczko Dariushu w południowej Oklahomie. Powodem zdziwienia byłaby dla Was zapewne cześć, granicząca z adoracją, jaką oddają mojej osobie mieszkańcy tej zacnej mieściny. Po latach postanowiłem się podzielić z Wami wydarzeniami tego ciepłego, letniego dnia 1995 roku. Byłem podówczas na wakacjach u siostry ciotecznej w stanach. Wakacje, jak każde, nic nie zapowiadało tego co miało nastąpić i już na zawsze zapisać się w mojej pamięci. Pamiętam, że siedzieliśmy przy obiedzie, gdy usłyszeliśmy rozpaczliwe krzyki, odległe głosy syreny i straszliwy szum. Tak jak siedziałem wybiegłem na ulicę- widok był straszliwy....Wszędzie biegali przerażeni ludzie, kobiety unosiły na rękach małe dzieci, mężczyźni próbowali w panice odpalać silniki samochodów. Zacząłem zaczepiać przechodniów domagając się wyjaśnień, ale nikt nie zwracał na mnie uwagi- wszystko wyglądało jak w koszmarnym śnie. W dali dostrzegłem coś w rodzaju chmury, brązowe kłębowisko zbliżające się z zawrotną prędkością. Musiało mieć ogromną siłę, gdyż widziałem jak spływając po zboczu wzgórza wbija się w las łamiąc najpotężniejsze drzewa. Z daleka trzask drzew zdawał się jednym, ciągłym hukiem...Zrozumiałem, iż musiała pęknąć pobliska zapora! Olbrzymie masy wody staczały się w dolinę skazując na zagładę mieszkańców, a wśród nich i mnie! Bezsilnie spojrzałem na swe ręce, w prawicy wciąż ściskałem kurczowo solniczkę z obiadu...I wtedy już wiedziałem!!Drżącymi dłońmi odkręciłem nakrętkę, wysypałem całą sól na język i pobiegłem w stronę nadchodzącej fali. 

Miasteczko było uratowane - wszyscy wiedzą, że sól sprawia, że organizm zatrzymuje wodę.


:D

niedziela, 29 czerwca 2008


A na słońcu najważniejsze- chronić głowę!

Niedziela. Grill.


Zjazd rodzinny u rodziców.

sobota, 28 czerwca 2008

Żarcik.Ku przestrodze facetom.

Przed chwilą powiedziałem żonie: Jesteś moją wielką, ogromną miłością...
..i robisz się coraz większa :-D

Ach,żeby spojrzenie mogło zabijać :-)

Sobota. Relaks.


Najpierw Desu Noto, teraz Nana. Anime rządzi.

piątek, 27 czerwca 2008

Piątek. Do domu.


Powinienem wstawić jakiś, w miarę możliwości zabawny komentarz, ale biometr niekorzystny więc...a w dodatku naprzeciw mnie trochę upośledzona dziewczynka piszczy butem o podłogę. Zaraz ją zabije. Kto jej kupił buty na tej cholernej gumowej podeszwie? I tak całą drogę....Chyba wróci dziś do domu na bosaka.

Wstawiam ten dźwięk w amr:

środa, 25 czerwca 2008

Praga.


A w środku prawie jak Narnia: wyznawcy Bachusa, czarownice, stary satyr ,a i w mordor można dostać :)

niedziela, 22 czerwca 2008

To była wasza ostatnia szansa.

HURRRA!!! WSZYSTKIM KTÓRZY ODDALI GŁOS WIELKIE DZIĘKI!!

Wyniki ankiety:
Zdecydowanie nie.
  1 (10%)
 
Nie mógłbym już się bez niego obejść.
  4 (40%)
 
Wchodzę na niego częściej niż Google.
  2 (20%)
 
Jaki blog?
  3 (30%)
 

Oznacza to, że blog będę prowadził dalej, że kilkoro z Was kłamczuchy mnie lubi i że jest wśród Was anonimowa osoba która chciała zgasić mój entuzjazm. (poprosiłbym ją o osobny kontakt). Bo ten blog to w oczywisty sposób chała :-D
Oczekujcie dalszych ankiet.

Pozdrawiam,
Wasz Łuki. 






Nawet niedźwiedzie oddają cześć Zygmuntowi Wazie :-).

Moja żonka! Piękności!

Spacerek po stolycy.


Żeby uspokoić skołatane nerwy wyszliśmy na spacer. Na drzwiach wejściowych była kartka z wyjaśnieniem że mechanizm jest dlatego że muchy wlatują. Normalne. Lecą do kupy.

Praski fenomen!


Nie dość że śmierdziuchom śmierdzi w chałupie tak że trzeba z 5 minut odczekać przed klatką jak przede mną wejdą, nie dość że buta z kupy ma schodach w klatce przez całe piętro czyszczą-to jeszcze sobie mechanizm zrobili żeby im nie wywietrzyć przypadkiem.

piątek, 20 czerwca 2008


Ponieważ otrzymałem wiele głosów z prośbami o więcej seksu na blogu-zdjęcie ptaka.

Szkolenie.


Nic dodać nic ująć.

I kolejny dzień w pracy.


Obiadek. Po szkoleniu zgłodniałem. Męczę się bardzo z całego serca chcąc przekazać owieczkom swoją wiedzę:) Zakłóciłem chronologię- zaraz wrzuce szkolenie.

czwartek, 19 czerwca 2008


Wziąłem go na zlecenie, żeby mi potakiwał.
Przy okazji podaję jeszcze linka do mojego albumu na Picassa Web Albums.

Z braku lepszego


materiału: ochrona wizerunku w wykonaniu Katarzyny G.

wtorek, 17 czerwca 2008

Nuda.


Dzień jak każdy. Jedynym wyrazistym akcentem były tenisówki Stefy :).

poniedziałek, 16 czerwca 2008

No i nici.... Najpierw 40 minut opóźnienia....potem 70 minut..... pociąg odwołano.

Szkolenie przeniesione. Ponoć pociąg wykoleił się pod Sochaczewem (zwanym także Paryżem północy).

Sądzę, że maczało w tym palce ABW bo PKP wyraźnie usiłowało wprowadzić dezinformację.....

Wszystkich, którzy oczekiwali na relację z Łodzi przepraszam (w odróżnieniu od PKP) i zapraszam na czwartek :-)
Przy okazji zapraszam do wypełnienia z ankiety. 

Pociąg do Łodzi. Mało kto wie, że jednym z najbardziej znanych obywateli Łodzi był stary człowiek Hemingwaya- spędził w łodzi całe życie. Zasłynął tym, że dał radę gigantycznemu merlinowi, a jak wszyscy wiedzą one nie przyjmują rad od nikogo.

Szkolenie w Łodzi


5.30. Zimno. Herbata. Spać mi się chce.

sobota, 14 czerwca 2008

Żeby nie było.

W piątek też byłem w robocie :-)

Z innej beczki: Zebrałem wiele uwag, iż powinienem więcej na moim blogu pisać. Uwagi te składali wielbiciele moich światłych, życiowych uwag i komentarzy...Mieli rację. Z tym, że pisanie mi za bardzo "nie idzie". Złaknionych mądrych maksym, głebokich uwag i dogłębnych analiz zapraszam do siebie osobiście. Z kopertą.

Dla wtajemniczonych: Mój blog przypomina mi o sezonie na swetry w serek...:-) I o fingerfucku białego rasta :-) Pamiętasz Wojto? ( jeśli to czytasz :-)


czwartek, 12 czerwca 2008

W robocie.


Panorama z biurka.

środa, 11 czerwca 2008

wtorek, 10 czerwca 2008

I po pracy.




Bo nawet najlepsza praca kiedyś się kończy. ;-)

Ziomki z pracy


Krążą wokół budynku jak sępy :-D

Wciąż w robocie.


W zamaskowanej niczym zwykła łazienka tajnej siedzibie Sekcji Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji.

W połowie dnia...



Do zestawu dorzucili szklankę!!! Pycha!!! :D

A tak zaczynam dzień


Herbata jest podstawą każdej naprawdę zrównoważonej diety.

poniedziałek, 9 czerwca 2008