poniedziałek, 24 listopada 2008

Wciąż nic. Zimno.


Sam nie wiem który stanowi ładniejszy okaz. Łuki czy Pekin. Swoją drogą, marudziłem i mam- firma wysłała mnie pod Pekin :).

Stolyca


Nudzę się na przystanku.

piątek, 21 listopada 2008

Autobusy.


1,5 h do 2 w autobusie na początku wydawało mi się koszmarem. Powoli zacząłem się przyzwyczajać i teraz uważam że bus jest ekstra. Po pierwsze- nauczyłem się zasypiać jak tylko wsiądę. Po drugie jest to świetna okazja żeby poczytać. Dostojewskiego i Stendhala :). Dzięki ajtaczowi oglądam sobie w busie filmy, których żona nie lubi (ale nie świntuchy :)). Słowem- w busie robie rzeczy na które od narodzin dzidzi w domu nie mam czasu. Składam więc ten hołd lini Minibus. Oby stali się polskim odpowiednikiem amerykańskiego greyhounda.

poniedziałek, 17 listopada 2008

Jeden z wielu wyjazdów do Łodzi.


Kurna. Czemu nigdy nie wyślą mnie do Rio, do Pekinu albo Tokyo... Czemu zawsze ta Łódź? Podróż jest męcząca, miasto nudne... Zresztą... Jestem w nim jakies 3 godz. A tak to PKP. A teraz jeszcze tęskni mi sie za żoną i córką.