czwartek, 31 lipca 2008
sobota, 26 lipca 2008
Klient VIP

Najpierw stał długo na parapecie, potem zajrzał, wreszcie ześliznął się i wsunął do środka. Zainteresowany sytuacją wszedłem do sklepu i zapytałem o niego. Pani opowiedziała mi, że czasem przychodzi posiedzieć z nią za ladą, w zamian za mały kawałek mięska...czasem nie może i wtedy przychodzi czarny kocur :D Zwierzęta na Pradze są czaderskie. Sklepy na Pradze są czaderskie. Niedługo będę się żegnał z dzielnicą, która dała mi schronienie na 7 wspaniałych lat. Będzie okazja napisać coś więcej.
poniedziałek, 21 lipca 2008
środa, 16 lipca 2008
Poczta nasza.

Sympatyczni chłopcy postanowili mi dzisiaj towarzyszyć w Wyprawie na Pocztę! PRZYGODA, AKCJA, SENSACJA!!!!To wszystko nas ominęło. Nie ominęła nas nuda kolejki... :-\
Na szczęście swoimi dobrymi radami cieszył nas i bawił mądry babci wnuczek-Dawid. Król pocztowej procedury, znawca alternatywnych sposobów wysyłki korespondencji oraz nieoceniony lizak do znaczków :-)
Andrju dorzucił swoje trzy grosze i czas płynął.
poniedziałek, 14 lipca 2008
piątek, 11 lipca 2008

No z samego rana taka zwałka! Moja ulubiona 32jka wykoleiła się dołączając tym samym do sporego grona praskich wykolejeńców :). Stojący w pobliskiej budce telefonicznej mężczyzna popatrzył, zdjął okulary i gwałtownie zerwał z siebie garnitur. Pod spodem miał odblaskową kamizelkę majstra-tramwajarza. W ciągu kilku minut opanował sytuację. Dziękujemy Ci ZTMman!! Nota bene pierwszy raz widziałem żeby ktoś podniósł tramwaj ma dźwigni z własnego przedramienia i pięści :)
czwartek, 10 lipca 2008
Wieczorem wypad na Światowe Mistrzostwa Siatkówki W Stylu Powolnym. Pierwotnie miały odbyć się w Wenecji zwanej Sochaczewem Południa (ze względu na długą linię brzegową, choć może nie ze względu na wygląd plaż), ale widzowie tyle piachu nanieśli, że służby porządkowe nie dały rady. Wylądowaliśmy w La Playa. Tam rozegraliśmy pokazowy mecz Drużyna Asy Ery versus Żacy Jako Tacy. Odnieśliśmy druzgoczące zwycięstwo, w wysokości 20 punktów przewagi.(dla obecnych na meczu- prawda czasu, prawda ekranu :-)
P.S. zdjęcia nie oddają dynamiki spotkania.
Świt na Pradze.

Co rano wstaję i maszeruję poprzez Stalową do przystanku. Mijam żuli, rozmaite wesołe bramy, a kiedyś mijałem jeszcze Miśka... Misiek był psem. Stał zawsze na moim odcinku Stalowej, zazwyczaj na skrzyżowaniu z Czynszową. Stał tak gdy jechałem do pracy, w tym samym miejscu zastawałem go po 10 godzinach. W tej samej pozie! Nawet stoicy spod sklepu z alko się wymieniali. Drugą ważna cechą Miśka był jego wzrok. Patrzył przenikliwie na świat z wysokości swoich 30 cm a jego wzrok wyrażał całkowite zrozumienie i wyrozumiałość wobec ludzkich wybryków. "Ten pies sporo przeżył i widział rzeczy o których mi się nie śniło" pomyślałem gdy zobaczyłem go po raz pierwszy. Z czasem stał się stałą częścią poranka. Mówiłem mu "cześć" przechodząc a on uśmiechał się porozumiewawczo. Był legendą dzielnicy. Na swoje potrzeby nazwałem go Pieskiem Leszkiem, ale okazało się że znają go wszyscy- z tym, że jako Miśka. Kilka miesięcy temu zdechł. Wtedy po raz pierwszy pomyślałem, ze chyba czas zostawić Pragę. Słyszałem potem w sklepie jak mała dziewczynka obok pyta mamy czemu Misiek nie stoi na skrzyżowaniu...Mam nadzieję, że wszystkie psy idą do nieba.
środa, 9 lipca 2008
środa, 2 lipca 2008
Szczere zdanie o moim blogu.
Dzięki uprzejmości Joanny S. cytat z GGtalka:
Łukasz
Stefka...a może chcesz cos od siebie wrzucic na mojego bloga?
zrobie dla ciebie specjalnego posta, nasz korespondent z Sumowa donosi
Joanna
sory, ale ja raczej w Realizmie głęboko siedzę.
absktrakcja mi obca.
wiesz, harmonia, te sprawy.
aczkolwiek.
mogłabym donieść o nieudanym zamachu Nemo na stado biednych choć kolorowych krasopiórek.
;-)
albo jak to kret uderzył głową w mur.
Łukasz
hmm... fajny nius ale chyba nie koresponduje z profilem tematycznym mojego bloga
:-)
Joanna
;-)
nudę Ci wyślę.
ta będzie korespondowala.
Łukasz
Stefka...a może chcesz cos od siebie wrzucic na mojego bloga?
zrobie dla ciebie specjalnego posta, nasz korespondent z Sumowa donosi
Joanna
sory, ale ja raczej w Realizmie głęboko siedzę.
absktrakcja mi obca.
wiesz, harmonia, te sprawy.
aczkolwiek.
mogłabym donieść o nieudanym zamachu Nemo na stado biednych choć kolorowych krasopiórek.
;-)
albo jak to kret uderzył głową w mur.
Łukasz
hmm... fajny nius ale chyba nie koresponduje z profilem tematycznym mojego bloga
:-)
Joanna
;-)
nudę Ci wyślę.
ta będzie korespondowala.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















