piątek, 19 grudnia 2008

Znowu idą święta...


W budynku Nakatomi szukują się na kolejny atak terrorystów, rodzice Kevina są w trakcie pierwszych przygotowań do wyjazdu a WHAM jest znów modny. A ja musiałem się udać z żoną po choinkę.Choinka. Wybraliśmy model Art Official Artificial. A potem już tylko dotachać ją do domu...

Życzymy wszystkim wesołych świąt.
 

poniedziałek, 24 listopada 2008

Wciąż nic. Zimno.


Sam nie wiem który stanowi ładniejszy okaz. Łuki czy Pekin. Swoją drogą, marudziłem i mam- firma wysłała mnie pod Pekin :).

Stolyca


Nudzę się na przystanku.

piątek, 21 listopada 2008

Autobusy.


1,5 h do 2 w autobusie na początku wydawało mi się koszmarem. Powoli zacząłem się przyzwyczajać i teraz uważam że bus jest ekstra. Po pierwsze- nauczyłem się zasypiać jak tylko wsiądę. Po drugie jest to świetna okazja żeby poczytać. Dostojewskiego i Stendhala :). Dzięki ajtaczowi oglądam sobie w busie filmy, których żona nie lubi (ale nie świntuchy :)). Słowem- w busie robie rzeczy na które od narodzin dzidzi w domu nie mam czasu. Składam więc ten hołd lini Minibus. Oby stali się polskim odpowiednikiem amerykańskiego greyhounda.

poniedziałek, 17 listopada 2008

Jeden z wielu wyjazdów do Łodzi.


Kurna. Czemu nigdy nie wyślą mnie do Rio, do Pekinu albo Tokyo... Czemu zawsze ta Łódź? Podróż jest męcząca, miasto nudne... Zresztą... Jestem w nim jakies 3 godz. A tak to PKP. A teraz jeszcze tęskni mi sie za żoną i córką.

sobota, 18 października 2008

Otwock.


Taki widok czeka ma mnie ostatnio po wyjściu z domu do pracy. Cicho,pusto. Wlasnie myślałem o tej kwesti, gdy (przysięgam) przebiegł pies z kulawa nogą. Nie jest wiec jeszcze tak źle :)

czwartek, 9 października 2008

Po długiej przerwie.

Dawno nic nie było. W życiu rządzi żona, córka i praca. Ale dziś...dziś moi drodzy zdarzyło się coś co sprawiło, iż postanowiłem wstawić nowego posta. Otóż na moim blogu pojawił się gość. Znaczy nikt z rodziny i znajomych :D Mało tego. Otóż był to Godai, znany mi z podcastu Schwing i B-180 oraz stronki Gniazdo światów. Nie wiem kurde. Może powinienem to potraktować poważnie i zacząć znów regularnie wrzucać? :-) He he he :-)

Pozdrawiam Godai, czekam na Twoje kolejne niusy i wizytę w Schwingu.

czwartek, 4 września 2008

Moje piękności!


No i jest... Moja przepiękna córka. Ładniejsza z każdym dniem, a już na starcie była najpiękniejsza w świecie. Mógłbym tak ciągnąć zachwyty nad moją córulką ale wiem jak to się czyta innym :-). Jest piękna i kocham ją najmocniej w świecie. Ex equo z żonką moją przepiękną.

środa, 27 sierpnia 2008

Rodzicielstwo.


Dla każdego kto uważa, że szaleństwo to Sparta- spróbujcie rodzicielstwa. Dzidzia śpi nieprzerwanie ok. 2h. Potem należy wstać, z pół godzinki pokrzątać się i spróbować szybko zasnąć. Na kolejne dwie godziny oczywiście:) Jednak jest w tym coś co pozwala znajdować w sobie kolejne zasoby siły. Jak patrzę w ten spokojny, słodki dziubek dziuni to wiem że warto. Wogóle lubię siedzieć i patrzeć na dzidzię. Myśleć o tym jak wiele przed nią. Marzyć o tym jaka będzie. Kim będzie.

sobota, 23 sierpnia 2008

I po wszystkim.


Gabrysia ma 3510 i 57 cm długości. 10 pkt.

Zaczął sie nowy etap w moim życiu.


Dzisiaj o godz 4 w nocy szanowna małżonka obudziła mnie informacją o jakiś wodach. Pierwsze moje myśli poszybowały w stronę hydraulika. Jednak okazało się, że zaczął się poród. Na ten moment jest 15 a poród wciąż trwa. Słaniam się na nogach, ale trwam. Czekam na pierwszy w życiu krzyk mojego dziecka.

czwartek, 14 sierpnia 2008

Krótka wstawka.


Znalezione w autobusie.

środa, 13 sierpnia 2008


Wyjazd spędziliśmy pracowicie niczym pszczółki- tutaj uwijamy się przy miodzie ;)

wtorek, 12 sierpnia 2008

Wyjazd integracyjny.


Pałacyk Ossolińskich. Na razie tyle. Może potem napiszę więcej.

niedziela, 3 sierpnia 2008

Stało się!


Po latach oczekiwań wreszcie własne gniazdko.




sobota, 26 lipca 2008

Klient VIP


Najpierw stał długo na parapecie, potem zajrzał, wreszcie ześliznął się i wsunął do środka. Zainteresowany sytuacją wszedłem do sklepu i zapytałem o niego. Pani opowiedziała mi, że czasem przychodzi posiedzieć z nią za ladą, w zamian za mały kawałek mięska...czasem nie może i wtedy przychodzi czarny kocur :D Zwierzęta na Pradze są czaderskie. Sklepy na Pradze są czaderskie. Niedługo będę się żegnał z dzielnicą, która dała mi schronienie na 7 wspaniałych lat. Będzie okazja napisać coś więcej.

poniedziałek, 21 lipca 2008

Zamiast podwyżki...


...dostałem na razie swojego własnego elektryka. Braki merytoryczne nadrabia ładnym mundurkiem.

środa, 16 lipca 2008

Poczta nasza.


Sympatyczni chłopcy postanowili mi dzisiaj towarzyszyć w Wyprawie na Pocztę! PRZYGODA, AKCJA, SENSACJA!!!!To wszystko nas ominęło. Nie ominęła nas nuda kolejki... :-\

Na szczęście swoimi dobrymi radami cieszył nas i bawił mądry babci wnuczek-Dawid. Król pocztowej procedury, znawca alternatywnych sposobów wysyłki korespondencji oraz nieoceniony lizak do znaczków :-)

Andrju dorzucił swoje trzy grosze i czas płynął.

poniedziałek, 14 lipca 2008

piątek, 11 lipca 2008

If you're sad-buy Happy Meal.



Czego to konkurencja nie zrobi żebym nie dojechał do pracy...




No z samego rana taka zwałka! Moja ulubiona 32jka wykoleiła się dołączając tym samym do sporego grona praskich wykolejeńców :). Stojący w pobliskiej budce telefonicznej mężczyzna popatrzył, zdjął okulary i gwałtownie zerwał z siebie garnitur. Pod spodem miał odblaskową kamizelkę majstra-tramwajarza. W ciągu kilku minut opanował sytuację. Dziękujemy Ci ZTMman!! Nota bene pierwszy raz widziałem żeby ktoś podniósł tramwaj ma dźwigni z własnego przedramienia i pięści :)

czwartek, 10 lipca 2008

Vamos a la Playa.


Wieczorem wypad na Światowe Mistrzostwa Siatkówki W Stylu Powolnym. Pierwotnie miały odbyć się w Wenecji zwanej Sochaczewem Południa (ze względu na długą linię brzegową, choć może nie ze względu na wygląd plaż), ale widzowie tyle piachu nanieśli, że służby porządkowe nie dały rady. Wylądowaliśmy w La Playa. Tam rozegraliśmy pokazowy mecz Drużyna Asy Ery versus Żacy Jako Tacy. Odnieśliśmy druzgoczące zwycięstwo, w wysokości 20 punktów przewagi.(dla obecnych na meczu- prawda czasu, prawda ekranu :-)
P.S. zdjęcia nie oddają dynamiki spotkania.

Świt na Pradze.


Co rano wstaję i maszeruję poprzez Stalową do przystanku. Mijam żuli, rozmaite wesołe bramy, a kiedyś mijałem jeszcze Miśka... Misiek był psem. Stał zawsze na moim odcinku Stalowej, zazwyczaj na skrzyżowaniu z Czynszową. Stał tak gdy jechałem do pracy, w tym samym miejscu zastawałem go po 10 godzinach. W tej samej pozie! Nawet stoicy spod sklepu z alko się wymieniali. Drugą ważna cechą Miśka był jego wzrok. Patrzył przenikliwie na świat z wysokości swoich 30 cm a jego wzrok wyrażał całkowite zrozumienie i wyrozumiałość wobec ludzkich wybryków. "Ten pies sporo przeżył i widział rzeczy o których mi się nie śniło" pomyślałem gdy zobaczyłem go po raz pierwszy. Z czasem stał się stałą częścią poranka. Mówiłem mu "cześć" przechodząc a on uśmiechał się porozumiewawczo. Był legendą dzielnicy. Na swoje potrzeby nazwałem go Pieskiem Leszkiem, ale okazało się że znają go wszyscy- z tym, że jako Miśka. Kilka miesięcy temu zdechł. Wtedy po raz pierwszy pomyślałem, ze chyba czas zostawić Pragę. Słyszałem potem w sklepie jak mała dziewczynka obok pyta mamy czemu Misiek nie stoi na skrzyżowaniu...Mam nadzieję, że wszystkie psy idą do nieba.

środa, 9 lipca 2008

Brak weny twórczej

Jakoś ostatnio nie mam o czym pisać.Zauważyliście?

środa, 2 lipca 2008

Szczere zdanie o moim blogu.

Dzięki uprzejmości Joanny S. cytat z GGtalka:

Łukasz
Stefka...a może chcesz cos od siebie wrzucic na mojego bloga?
zrobie dla ciebie specjalnego posta, nasz korespondent z Sumowa donosi
Joanna
sory, ale ja raczej w Realizmie głęboko siedzę.
absktrakcja mi obca.
wiesz, harmonia, te sprawy.
aczkolwiek.
mogłabym donieść o nieudanym zamachu Nemo na stado biednych choć kolorowych krasopiórek.
;-)
albo jak to kret uderzył głową w mur.
Łukasz
hmm... fajny nius ale chyba nie koresponduje z profilem tematycznym mojego bloga
:-)
Joanna
;-)
nudę Ci wyślę.
ta będzie korespondowala.

Ostatnim uczestnikiem spotkania był Daniel D. aka Doradca. Doradzał w Iraku, Czeczeni i polskiej reprezentacji. Współautor gry "The Sims" dodatek PTC sims.

Towarzyszył mu uzbrojony po zęby Dawid F. Prezes jednej z międzynarodowych korporacji finansowych. Plotka głosi, że zajmuje się on praniem pieniędzy przepuszczając je przez wyższe uczelnie państwowe.

Oczywiście nie byłem sam. Był ze mną Andrzej J.-uśpiony agent Izraela na Polskę. Zwany także z powodu swojej słabości do kobiet "krawcem z Pannamy".

Na specjalną prośbę Andrzeja :

Wtorek. Spotkanie przy piwku.


Bierhalle drogie i obsługa coraz gorsza. Do huty pizzy nie wpuścili. Musieliśmy spocząć w Kampani Piwnej. Nie lubię lokalu- głośno, mało intymnie.

poniedziałek, 30 czerwca 2008

Wspomnienie z wakacji. Za wielką wodą.

Wielu z Was byłoby zdziwionych zwiedzając ze mną małe miasteczko Dariushu w południowej Oklahomie. Powodem zdziwienia byłaby dla Was zapewne cześć, granicząca z adoracją, jaką oddają mojej osobie mieszkańcy tej zacnej mieściny. Po latach postanowiłem się podzielić z Wami wydarzeniami tego ciepłego, letniego dnia 1995 roku. Byłem podówczas na wakacjach u siostry ciotecznej w stanach. Wakacje, jak każde, nic nie zapowiadało tego co miało nastąpić i już na zawsze zapisać się w mojej pamięci. Pamiętam, że siedzieliśmy przy obiedzie, gdy usłyszeliśmy rozpaczliwe krzyki, odległe głosy syreny i straszliwy szum. Tak jak siedziałem wybiegłem na ulicę- widok był straszliwy....Wszędzie biegali przerażeni ludzie, kobiety unosiły na rękach małe dzieci, mężczyźni próbowali w panice odpalać silniki samochodów. Zacząłem zaczepiać przechodniów domagając się wyjaśnień, ale nikt nie zwracał na mnie uwagi- wszystko wyglądało jak w koszmarnym śnie. W dali dostrzegłem coś w rodzaju chmury, brązowe kłębowisko zbliżające się z zawrotną prędkością. Musiało mieć ogromną siłę, gdyż widziałem jak spływając po zboczu wzgórza wbija się w las łamiąc najpotężniejsze drzewa. Z daleka trzask drzew zdawał się jednym, ciągłym hukiem...Zrozumiałem, iż musiała pęknąć pobliska zapora! Olbrzymie masy wody staczały się w dolinę skazując na zagładę mieszkańców, a wśród nich i mnie! Bezsilnie spojrzałem na swe ręce, w prawicy wciąż ściskałem kurczowo solniczkę z obiadu...I wtedy już wiedziałem!!Drżącymi dłońmi odkręciłem nakrętkę, wysypałem całą sól na język i pobiegłem w stronę nadchodzącej fali. 

Miasteczko było uratowane - wszyscy wiedzą, że sól sprawia, że organizm zatrzymuje wodę.


:D

niedziela, 29 czerwca 2008


A na słońcu najważniejsze- chronić głowę!

Niedziela. Grill.


Zjazd rodzinny u rodziców.

sobota, 28 czerwca 2008

Żarcik.Ku przestrodze facetom.

Przed chwilą powiedziałem żonie: Jesteś moją wielką, ogromną miłością...
..i robisz się coraz większa :-D

Ach,żeby spojrzenie mogło zabijać :-)

Sobota. Relaks.


Najpierw Desu Noto, teraz Nana. Anime rządzi.

piątek, 27 czerwca 2008

Piątek. Do domu.


Powinienem wstawić jakiś, w miarę możliwości zabawny komentarz, ale biometr niekorzystny więc...a w dodatku naprzeciw mnie trochę upośledzona dziewczynka piszczy butem o podłogę. Zaraz ją zabije. Kto jej kupił buty na tej cholernej gumowej podeszwie? I tak całą drogę....Chyba wróci dziś do domu na bosaka.

Wstawiam ten dźwięk w amr:

środa, 25 czerwca 2008

Praga.


A w środku prawie jak Narnia: wyznawcy Bachusa, czarownice, stary satyr ,a i w mordor można dostać :)

niedziela, 22 czerwca 2008

To była wasza ostatnia szansa.

HURRRA!!! WSZYSTKIM KTÓRZY ODDALI GŁOS WIELKIE DZIĘKI!!

Wyniki ankiety:
Zdecydowanie nie.
  1 (10%)
 
Nie mógłbym już się bez niego obejść.
  4 (40%)
 
Wchodzę na niego częściej niż Google.
  2 (20%)
 
Jaki blog?
  3 (30%)
 

Oznacza to, że blog będę prowadził dalej, że kilkoro z Was kłamczuchy mnie lubi i że jest wśród Was anonimowa osoba która chciała zgasić mój entuzjazm. (poprosiłbym ją o osobny kontakt). Bo ten blog to w oczywisty sposób chała :-D
Oczekujcie dalszych ankiet.

Pozdrawiam,
Wasz Łuki. 






Nawet niedźwiedzie oddają cześć Zygmuntowi Wazie :-).

Moja żonka! Piękności!

Spacerek po stolycy.


Żeby uspokoić skołatane nerwy wyszliśmy na spacer. Na drzwiach wejściowych była kartka z wyjaśnieniem że mechanizm jest dlatego że muchy wlatują. Normalne. Lecą do kupy.

Praski fenomen!


Nie dość że śmierdziuchom śmierdzi w chałupie tak że trzeba z 5 minut odczekać przed klatką jak przede mną wejdą, nie dość że buta z kupy ma schodach w klatce przez całe piętro czyszczą-to jeszcze sobie mechanizm zrobili żeby im nie wywietrzyć przypadkiem.

piątek, 20 czerwca 2008


Ponieważ otrzymałem wiele głosów z prośbami o więcej seksu na blogu-zdjęcie ptaka.

Szkolenie.


Nic dodać nic ująć.